The Fight: Lights Out recenzja gry

Tak wiem, mamy już test Kinecta, ale są to wrażenia po kilkugodzinnej zabawie z tym sprzętem. Postanowiłem więc napisać nieco bardziej rozwinięty materiał w którym opiszę wszystkie niuanse związane z tym produktem.

Urządzenie nabyłem w Tesco za jedyne 559zł, co było dla mnie dość mocnym zaskoczeniem ponieważ spodziewałem się ceny z rzędu 650zł. W zestawie znajduje się sensor, gra Kinect Adventures oraz okablowanie. Kontroler  jest dość małych rozmiarów. Wykonano go z czarnego plastiku, który działa, jak magnes na odciski palców.  Obudowa została skonstruowana solidnie i na pewno wytrzyma nie jeden upadek z telewizora. Dolna część czujnika to podstawka, która porusza  główką kamery. Mechanizm działa bardzo cicho i sprawnie, nie ma mowy o zacinaniu się oraz innych wariacjach. Urządzenie robi bardzo dobre wrażenie. Jego wygląd również nie daje sobie nic do zarzucenia, Kinect wygląda bardzo nowocześnie i prestiżowo, co na pewno uciszy osoby, którym zależy na prezencji swojego sprzętu RTV.

Istnieją dwa sposoby na podłączenie Kinecta do Xboxa 360. Pierwszy z nich to wpięcie specjalnego złącza w tylne gniazdo naszej maszyny do gier. Wystarczy jeden przewód, aby całość zaczęła działać, ale te rozwiązanie można zastosować tylko w nowym odchudzonym modelu konsoli. Jeśli tak jak ja posiadacie stary model 360-tki musicie skorzystać z zasilacza, aby cieszyć się z możliwości zabawy bez kontrolera. Przewód, który normalnie wtykamy w modele z literką „s” na końcu musicie wsunąć do specjalnej przejściówki, która rozdziela go na dwie części – zwykły kabel USB oraz zasilacz. Wtyk USB wtykamy do konsoli, a zasilacz do gniazdka. Same okablowanie na moje oko ma długość jakichś 5 metrów, co powinno wystarczyć posiadaczom nawet największych telewizorów. Gdyby komuś brakowało kilku centymetrów przewodów w zestawie załączony jest również przedłużacz USB. Co ciekawe Kinect zapakowany w zestawy z konsolą nie posiada tej przejściówki, więc nie można go podłączyć do starego modelu Xboxa.

Gdy już wszystko podłączymy czas rozpocząć konfigurację. Urządzenie stawiamy na telewizorze lub bezpośrednio pod nim. Ważne jest, aby nie stał on zbyt blisko głośników gdyż to zakłóci odbieranie poleceń głosowych. Strefa gracza czyli miejsce w którym można normalnie grać zaczyna się na długości 1,8 metra, ale urządzenie działa zdecydowanie lepiej jeśli staniemy odrobinę dalej. Aby móc grać we dwoje musimy stać 2,5 metra od konsoli. Szerokość pola gry moim zdaniem nie powinna być mniejsza niż 2 metry (dla jednego gracza) ponieważ niektóre tytuły wymagają od nas poruszania się na boki.

Przy ustawianiu sensora na telewizorze należy brać pod uwagę to, że jego podstawka jest dość szeroka i nie wszystkie ekrany mają obwiednią grubość aby zapewnić urządzaniu solidną podstawę, zwłaszcza że sensor, co jakiś czas kreci głową. Aby uniknąć upadku naszej drogocennej zabawki można dokupić odpowiedni uchwyt lub tak jak zrobiłem to ja skorzystać z dwustronnej taśmy klejącej.

Gdy uruchomimy konsolę zostaniemy przywitani komunikatem z koniecznością pobrania aktualizacji. Dla mnie całość zajęła jakieś 20 minut. Łącze internetowe to Neostrada 6Mb. Po instalacji  przywita nas kreator konfiguracji Kinecta. Musimy wykonywać kolejno wyświetlane na ekranie polecenia. Nie należą one do najtrudniejszych jednak całość zajmuje jakieś 15 minut. Ważne jest to aby konfiguracje przeprowadzić najdokładniej jak to możliwe ponieważ ma ona wpływ na jakość śledzenia nas przez kamerę.

Do tego dochodzi możliwość zeskanowania naszej twarzy, aby sensor automatycznie mógł zalogować gracza do systemu po włączeniu konsoli. Automatyczne logowanie działa dobrze pod warunkiem, że mamy dość światła w pokoju. Przy zasłoniętych oknach proces ten znacznie się wydłuża, a czasami całkowicie przestaje działać.

Gdy już wszystko ustawimy nie mamy konieczności powrotu do konfiguracji urządzenia, co jest zdecydowanie na plus. Oczywiście nasze ustawienia możemy skorygować za pomocą odpowiednich opcji w menu Kinect Tuner.

Komendy głosowe, które były jedną z najgłośniej promowanych funkcji tego urządzenia działają dość dobrze. Problem polega na tym, że tylko w języku angielskim. Wypowiadamy magiczne słowo Xbox, a po nim to co chcemy zrobić. Przykładowo: Xbox Play Disc, Xbox Zune, Xbox Marketplace. Oczywiście jakości tej funkcji zależy głównie od zakłóceń dźwiękowych podczas wypowiadania słów. Konsola nie zrozumie tego, co mówimy jeśli w tle leci głośna muzyka.

Witrynę sponsoruje laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

Po uruchomieniu konsoli, gdy już wszystko mamy skonfigurowane, wystarczy wejść w pole widzenia sensora, aby zostać automatycznie zalogowanym. Potem od nawigacji po menu dzieli nas tylko machnięcie ręką do naszego awatara. Wszystkie funkcje konsoli możemy obsłużyć za pomocą ruchów rąk. Korzystanie z tych możliwości jest niesamowicie intuicyjne i przyjemne zajmuje jednak nieco więcej czasu niż używanie standardowego gamepada. Kursor doskonale śledzi ruchy naszej ręki, nie gubi się na skacze i nie wariuje co zdecydowanie należy zaliczyć na plus.

Co mnie ucieszyło to fakt, że nasz drogocenny sensor można również podłączyć do komputera. Sterowniki są darmowe, a już wkrótce (za kilka, kilkanaście dni) mają się pojawić aplikacje pozwalające nam na kontrolę całego systemu operacyjnego Windows 7 za pomocą ruchów rąk. Oczywiście, gdy tylko ujrzą one światło dziennie napisze dla Was odpowiedni test.

Lag. To słowo towarzyszy Kinectowi od dawna. Czy finałowa wersja urządzenia może zapomnieć o tym epitecie? Sensor ma zauważalne opóźnienie to fakt. Ale mając ma myśli zauważalne chodzi mi o wpatrywanie się w ekran i szukanie spowolnień. Zależnie od tego z jakie gry korzystamy jego wartość ulega zmianie. Warunki oświetleniowe nie mają żadnego wpływu na „oczy” sensora. Nie ważne czy jest ciemno czy jasno, nasze ciało śledzone jest w ten sam, trzeba przyznać precyzyjny sposób.

Oczywiście kontroler potrafi się również pomylić i to głównie w chwilach w których zajmujemy jakieś dziwne i nienaturalne pozycje. Stojąc przed urządzeniem w zalecanym miejscu nie spotkałem się z żadnymi problemami. Ważne jest aby otoczenie w którym się znajdujemy nie zawierało porozrzucanych ubrań, zabawek, prezerwatyw ani żadnych innych gadżetów wtedy nasza zabawa będzie przebiegać bezproblemowo.

Zdecydowanym minusem który większość z niechęci do zakupu tej zabawki to cena. Kinect jest drogi jeśli pod uwagę bierzemy nasze polskie realia i nie ma tutaj o czym dyskutować. Kolejna sprawa to miejsce którego potrzeba nam więcej niż w przypadku PlayStation Move. Tego wymogu 1,8 metra od sensora nie da się w żaden sposób oszukać więc jeśli nie macie tyle miejsca to o Kinecie po prostu zapomnijcie. Następna sprawa to duży monitor/telewizor. Na 20 calowych ekranach z odległości 2 metrów nie będziecie nic widzieć. Mój monitor ma 27 cali i jest to minimum jakie nadaje się do grania na tej zabawce.

Warto go kupić? Myślę że to zależy od Waszych zainteresowań. Ja bardzo lubię ruch, chodzę na siłownie, biegam, trenowałem również kiedyś boks więc wizja pomachania rękoma przez TV jest dla mnie czymś interesującym. Sam sprzęt to mały cud techniki ale oprogramowanie na niego dostępne nie dorównuje produktom korzystającym z gamepada. Kinect ma przed sobą przyszłość, pomimo minimalnego lagu i chwilowych problemów technicznych to urządzenie prawdopodobnie stanie się sukcesem Microsoftu. Jego sytuacja jest podobna do tej którą przechodziło PS3 tuż po starcie. Fajny sprzęt tylko dobrych gier brak. Mam nadzieje, że Microsoft zapewni mi kilka wyśmienitych produkcji które sprawią że moje 559zł nie pójdzie na marne. Z niecierpliwością czekam również na możliwość sterowania komputerem za pomocą tego gadżetu.

Ocena: 8/10

Plusy:

+ nie potrzebujemy kontrolera
+ zabawa za pomocą całego ciała
+ dokładnie śledzi nasze ruchy

Minusy:

– cena
– momentami problemy techniczne

Dawid Szyszko

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*