Two Worlds II wrażenia z gry

Two Worlds II naprawdę zaskoczyło mnie pozytywnie, mimo że na początku pokazu, tekstury wydawały mi się być zbytnio rozmyte. Oprócz Alpha Protocol, to właśnie dziecko polskich programistów zyskało sobie moją sympatię i głos. TWII nie jest typowym erpegiem, w którym będziemy prowadzić dialogi i gromadzić drużynę NPCów. Pierwsze skojarzenie wywołane we mnie podczas pokazu, było następujące: to coś jak Diablo w 3D. Dlaczego tak pomyślałem? Mimo że gra nie jest typowym hack and slashem i nie rzuca się na nas stado złożone z 50-ciu potworów na raz, mamy możliwość wybrania sobie specjalizacji, tak jak w grze Blizzarda. Możemy być wojownikiem, magiem lub rycerzem. Kolejne skojarzenie to oczywiście kule z maną i zdrowiem oraz czary. Następne dotyczy kapliczek oraz portali. Choć pełnią one inną funkcję, wywoływały we mnie takie skojarzenia.

Intro wprowadza nas we wspaniały klimat gry. Zostajemy wrzuceni do lochu z niewiadomych przyczyn. Przecież w końcu pierwszej części bohater był magiem potężnym jak Bogowie. Czy więc teraz gnije w wiezieniu przykuty łańcuchem do ściany? Nie zdążymy się nawet zastanowić, gdy ratuje nas grupa orków. Dlaczego orków? Przecież zawsze byli naszymi wrogami. Pełni niepewności zaczynamy rozgrywkę. Bohater biega po lochach trochę sztucznie, zdecydowanie lepiej rozwiązali układ motoryczny inni producenci, co charakteryzuje np. serię Gothic. Lochy nie są wielopoziomowe. To raczej labirynty złożone z dziesiątków tuneli na tej samej głębokości. Szybko uczymy się umiejętności i walki.

Grafika jest dobra, oczywiście bez przesady, aczkolwiek gra pewne niedoskonałości graficzne rekompensuje nam niskimi wymaganiami sprzętowymi. Jak na takie wymagania produkcja wygląda ślicznie. Wszystko to dzięki użyciu najnowszego silnika 3D, stworzonego od podstaw przez Polaków. Najpiękniejsze są animacje czarów. Ogólnie system czarowania to istna rewolucja w świecie gier! Łącząc poszczególne czary ze sobą możemy znaleźć aż 1130 kombinacji. Sami prezenterzy gry w trakcie pokazu odkryli nowy czar: „deszcz kowadeł”. Ulewa narzędzi kowala zabija wszystko dookoła. Jako magowie możemy dysponować potężnymi laskami, szatami z tajemnymi właściwościami, ale przede wszystkim księgą czarów. Gdy zwoje się wyczerpią zawsze możemy komuś przywalić kijem. Bardzo dobrze wyglądają też fantazyjne zbroje w trybie wojownika.

W grze możemy pływać łódką, a także dosiadać konia. Producenci mówią, że system jazdy konnej został znacznie zmodyfikowany w porównaniu do jedynki, gdzie koniki potrafiły nam się zawiesić między teksturami. Co najlepsze w tej grze to także jej wielka interaktywność. Ludzie grający w trybie multiplayer mogą budować swoją własną osadę, jak w Settlersach. Potem wykonują w niej zadania i bronią jej przed napastnikami. Najlepsze jest to, że w zamian za pieniądze, można namówić innego gracza na wyższym poziomie, aby zajął się sprawą, której sami nie możemy rozwikłać ze względu na niskie doświadczenie. Powstaje taka mini giełda questów.

sponsoruje nas laurem.pl laptopy poleasingowe Kraków

Jeśli już jesteśmy przy giełdzie to także wszystko co w grze dostępne można sprzedać. Specjalnie przygotowana waluta o nazwie zbliżonej do Euro, funkcjonuje w wirtualnym świecie bohaterów. Nowością w porównaniu z jedynką i innymi grami tego typu jest system celowania z łuku. Możemy nałożyć na cięciwę parę strzał, po czym wybrać więcej niż jednego przeciwnika i przebić mu gardło na wylot. Trochę nierealne, ale w TWII jest dużo elementów arcade. Ogólnie łączy ona w sobie znakomite pomysły i różne gatunki gier. Mamy tutaj i RPG i elementy strategii czy RTSa w multiplayerze.

Podsumowując, gra robi wrażenie i polecam każdemu spróbować w nią pograć. Mimo że podczas prezentacji wyskakiwały czasem jakieś błędy w postaci braku animacji potwora czy „lewitacji” bohatera, do wersji oficjalnej powinny zostać poprawione. Choć wiele osób uważa TWII za kiepską grę, jest to zdecydowanie kolejny tytuł, który może konkurować z innymi grami tego typu. Zaraz po W2 jeden z lepszych polskich produktów eksportowych.

Jacek Dąbrowski

 

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*