Google Wave – pierwsze wrażenia

Powiedzieć, że się ucieszyłem na widok maila- mówiącego, że uzyskałem dostęp do usługi- to byłoby o wiele za mało. Bardzo szybko rzuciłem okiem na możliwości, jakie daje nowy projekt Google. Następnie stwierdziłem, że byłoby wielkim niedopatrzeniem, jeśli nie opisałbym Wam tego, co widzę.

To jednak nie wystarczyło moim ambicjom. Szybko wpadłem na pomysł i zacząłem go realizować. Stwierdziłem, że cały plan recenzji, ramówkę oraz wszystkie spostrzeżenia- chcę napisać właśnie w oparciu o tę usługę i razem z kilkoma innymi jej użytkownikami. Dopiero na podstawie notatek oraz planów na Wave powstał niniejszy tekst. Początkowo miał dotyczyć całkoształtu tego „narzędzia”. I tutaj muszę się pochwalić. Prawdopodobnie jest to pierwszy- lub przynajmniej jeden z pierwszych na świecie- opublikowany tekst, opisany w większości za pomocą Google Wave. Słowa „prawdopodobnie” użyłem w powyższym zdaniu, ponieważ osobiście takowej recenzji nie znalazłem. Niemniej jednak nie wykluczam, że mogę się mylić.

sponsoruje nas laurem.pl laptopy poleasigowe Kraków

Wspomniałem o tym, że pracowałem z innymi użytkownikami Wave. Kiedy używałem serwisu mikroblogowego Blip, bardzo szybko znalazłem trzy osoby chętne do pomocy. Pomagali mi : Michał ′Golabek′ Gołębiowski, Konrad ′feaber′ Szczerba oraz Marcin „WereWolf” Lubke. Wspólnie testowaliśmy różne możliwości nowej zabawki Google i dzieliliśmy się spostrzeżeniami. Za co bardzo im dziękuję. Zacznijmy w końcu recenzję 😉

 

Google Wave jest narzędziem do komunikacji w czasie rzeczywistym. Można go nazwać połączeniem komunikatora, emaila i forum dyskusyjnego z dodatkiem kilku innych bajerów. Cała komunikacja odbywa się na tzw. falach. Są one odpowiednikiem pojedynczej rozmowy konferencyjnej czy wątku na forum.

 

 

W tym miejscu pojawia się pierwsza i największa innowacja, bowiwem każdy z użytkowników danej fali może ją edytować, w którymkolwiek miejscu i kiedy mu się podoba. Podczas pisania tej recenzji, zostało założonych kilka list, w których mieliśmy wypunktować nasze spostrzeżenia. Każdy z nas pisał jednocześnie w kilku z nich, a od początku do końca testów- zostały one wyedytowane kilka razy. Zupełnie tak, jakby kilka osób pracowało na jednym dokumencie Worda. A to wszystko w czasie rzeczywistym.

 

Jakby tego było mało, każdy użytkownik widzi, co pisze inny w chwili, gdy ten uderza w klawisze. Nie musimy czekać więc na to, aż ktoś naciśnie enter. W oknie fali jest widoczne nawet miejsce, w którym ktoś zaraz będzie edytował tekst.

 

Daje to niesamowite możliwości do współpracy w grupie. Nie widziałem potężniejszego narzędzia, które umożliwiałoby pracę nad jednym projektem kilku osobom. Miałem do czynienia z metodami działań zespołowych na żywo i nawet one nie mogły się równać z potencjałem, jaki pokazał Google Wave.

 

Wszystko, co piszemy i nad czym pracujemy jest na bieżąco dodawane. Mało tego, możliwość edycji dowolnego fragmentu fali sprawia, że projekt jest przez cały czas uporządkowany, a wszystko znajduje się na swoim miejscu.

 

Dzięki takim rozwiązaniom cała praca przypomina brainstorming (ang. Burza mózgów). Każda indywidualna odpowiedź może nakierować naszych współpracowników na nowe pomysły i spostrzeżenia. Odnosząc się do naszej pracy, lista wad i zalet programu, którą sam formułowałbym w kilkadziesiąt minut, powstała w niespełna kwadrans. Sprawa wyglądała podobnie, jeśli chodzi o inne, powstające elementy.

Samo to wystarczyłoby do tego, aby Wave było narzędziem rewolucyjnym i niesamowicie ułatwiającym pracę w grupach. Jednak to wciąż nie wszystko. Program jest całkowicie otwarty dla programistów- niekoniecznie związanych z Google. Mogą oni tworzyć nowe boty i pluginy. Jak one działają?

 

Boty są programami, działającymi w oknie rozmów. Dodaje się je identycznie, jak nowego użytkownika rozmowy. Co te cuda potrafią? Na dzień dzisiejszy występują ich różne odmiany. Od takich, które będą podawać wynik dla obliczeń, jakie wpiszemy w fali (niczym kalkulator), po wyszukiwarki aż po automatycznego tłumacza, obsługującego około 40 języków (w produkcji).

 

Zupełnie inaczej zachowują się pluginy nazywane tutaj gadżetami. Te zagnieżdżamy w fali specjalnym przyciskiem i wpisując URL do interesującego nas programu. Ich funkcje także są bardzo szerokie. Całkiem sporo z nich to gry takie, jak: szachy, statki, karty czy sudoku. Inne rozszerzenia umożliwiają dzielenie się plikami video, audio czy nawet rozmowy głosowe lub z użyciem kamery.

 

Możliwości, jakie mają programiści, są ogromne i chyba tylko od ich wyobraźni zależy czego się doczekamy. Póki co- Wave znajduje się w fazie preview, nie jest to nawet wersja beta, więc podejrzewam, że jeszcze dużo przed nami.

 

Czy więc Wave jest ideałem? Czy jest przyszłością z marzeń- jak sztuczna inteligencja, latające samochody i wakacje w kosmosie? Niestety nie. Posiada również sporo wad. Większość z nich zapewne zostanie naprawiona w późniejszych wersjach programu, ale podejrzewam, że nie wszystkie.

 

Tym, co rzuca się w oczy jest powolność Wave’e. Mimo, że niesamowicie przyspiesza pracę, to zjada przy tym tyle zasobów, że praca nawet na nowszych maszynach i przy szybkim łączu jest dosyć utrudniona. Aplikacja, nawet bez jakiegoś większego obciążenia, pożera spokojnie 400mb ramu. W momencie, kiedy fala przekroczy 100 wiadomości, korzystanie z niej staje się dosyć trudne. Szczególnie wówczas, gdy zaczniemy korzystać z wielu gadżetów czy botów.

 

To nie jedyna wada. W momencie, gdy ilość wiadomości zaczyna rosnąć- zorientowanie się w nich staje się nieco trudne. Szczególnie, jeśli ktoś umieści odpowiedź gdzieś w samym środku fali. Co prawda, za pomocą spacji przenosimy się do następnej nieprzeczytanej, ale wciąż można było oznaczyć nowe wątki np. kolorową kropką na pasku przewijania.

 

Jeszcze gorzej jest z interfejsem. Nie należy on do najprostszych i osoby z małym doświadczeniem z komputerami mogą mieć pewne problemy. Samo wyszukiwanie wymaga znajomości odpowiednich komend tekstowych, których działanie też pozostawia wiele do życzenia. Nie wszystkie działają tak, jak powinny i w zasadzie to ciężko znaleźć publiczne fale, które nas zainteresują.

 

Dużym problemem jest także brak jakiejkolwiek moderacji fali. Każdy użytkownik może sobie nagle skasować wszystko lub zacząć robić bałagan. Mimo, że jest możliwość cofnięcia tego, to jeśli opcja administratora czy moderatora się nie pojawi- będzie ciężko korzystać z Wave.

 

Przydałaby się również możliwość przestawiania wiadomości, choćby przeciągając ich okno w inne miejsce. Pozwoliłoby to porządkować całą falę- w razie, gdyby ktoś prowadził chaotyczne notatki.

 

Oczywiście występuje wiele drobniejszych usterek, jak chociażby problemy ze stabilnością. Aplikacja także nie zapamiętuje: jak poustawiamy sobie wszystkie okienka interfejsu i po ponownym uruchomieniu- wszystko i tak będzie w domyślnych miejscach oraz rozmiarach. Jednak należy pamiętać, że to wciąż wersja preview.

O jedną z dwóch rzeczy trzeba jednak zapytać w tym artykule. Jakie widzę zastosowania dla Google Wave? Moim zdaniem będzie doskonałym narzędziem do pracy w grupach operacyjnych wielkich firm. Współpracownicy nie będą musieli przebywać w tym samym mieście. Ba! Nawet kraju.

 

Z funkcjonalności Wave będą mogły także skorzystać wszelkie międzynarodowe projekty badawcze. Sam na studiach chętnie wykorzystam fale, aby tworzyć projekty grupowe, jakich mam w szkole całkiem dużo. Sporo zastosowań można byłoby wymyślić również dla wykorzystania nowego produktu Google w e-learningu.

 

Myślę jednak, choć niektórzy uważają inaczej- że Google nie zastąpi nam chatów czy komunikatorów do zastosowań rozrywkowych. A przynajmniej nie prędko. Oferuje on olbrzymią funkcjonalność, ale niestety wiąże się to z większym skomplikowaniem całej aplikacji.

 

Drugim pytaniem jakie warto postawić jest: czy Wave się przyjmie? Cóż, ja uważam, że do pewnych zastosowań nie ma na dzień dzisiejszy nic lepszego. Z pewnością jest to innowacja i daje nam dużo możliwości, o jakich wcześniej nawet nie myśleliśmy. Przykładem na to jest choćby ten tekst, będący w istocie uporządkowanymi oraz zredagowanymi notatkami czterech osób, piszących w Wave.

 

O Wave można napisać książkę. Jest to produkt, dający nam zupełnie nowe możliwości. Każda z osób, tworzących razem ze mną nasze notatki, miała bardzo pozytywne odczucia, dotyczące pracy na falach. Byliśmy zgodni co do tego, że pracuje się w nich szybko, bardzo uporządkowanie i zgranie. Są to rzeczy niezwykle ważne dla pracy zespołowej, a właśnie do tego nowe dziecko Google ma służyć.

 

Ocena czy wypunktowanie wad i zalet w tej chwili nie ma żadnego sensu. Produkt jest w zbyt wczesnej fazie produkcji, abym mógł to zrobić. Osobiście, z pierwszych wrażeń jestem bardzo zadowolony i patrzę na Wave z nadzieją. Jest to wynalazek, który niesie ze sobą wielki potencjał oraz jeszcze więcej możliwości. Myślę, że Google wiele nam jeszcze pokaże.
Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl
Rafał Hryniewski

 

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*