Masy do gier

Ze spadku oglądalności telewizji i sprzedaży biletów do kina o 6% można wnioskować, że ludzie znaleźli alternatywę. Są nią gry wideo, które zwiększyły swój rynek o ponad 40 %.

Pamiętam jak prawie 10 lat temu oglądałem program w TV na temat gier wideo – „Maniacy joysticka”. Padło tam zdanie, w które wtedy nikt nie wierzył, a obecnie jest ono na porządku dziennym: „Gry wideo są lepsze od filmów gdyż są interaktywnym filmem”.

Słowa wypowiedziane przez dziennikarza Discovery dzisiaj mogą być cytowane wszędzie. Gry wideo bowiem sprzedają się lepiej niż film, a wszystko dzięki temu, że najnowsza generacja konsol jest wyposażona w kombajn multimedialno-graficzny, który sprawia, że postacie wyglądają jak prawdziwe, jak w filmie właśnie. Miliony polygonów, fajerwerków, efektów specjalnych skryptów, monitorów ruchu i zachowań – to wszystko sprawia, że najnowsze maszynki do grania potrafią wygenerować świat prawie fotorealistyczny. Złudzenie rzeczywistości, prawie doskonałe i tak wiarygodne, że nie trzeba już wysiłku wyobraźni, by zapomnieć, że to nie jest prawdziwe. W dzisiejszych czasach gry stały się prawdziwymi interaktywnymi filmami i teraz już każdy gracz zamiast być biernym odbiorcą, staje się głównym bohaterem opowieści, bez wysiłku i bez wczesniejszego przygotowania. Dawniej nie było to takie proste, bezproblemowe i łatwe, a film i kino przewyższały gry wideo w tej materii.

Te czasy już się skończyły.

 Powiększenie rynku o 40% jest oczywiście czymś niebywałym. Kilka lat temu przecież większość z nas kojarzyła gracza z niedomytym, bladym człowiekiem, który siedzi godzinami przed komputerem, bądź konsolą. Teraz jest to normalna dorosła osoba, w wieku około 30 lat, taka jak ta, która siedzi obok Was w pracy, która nigdy nie afiszowała się ze swoich „graniem”.

laptopy poleasingowe Kraków

Czasy się zmieniły i przez to, że gry docierają do większego grona, produkcje stają sie coraz bardziej uproszczone. Nie cieszy się z tego oczywiście „stary” gracz, który wymaga jak najwięcej od gry… ale biznes is biznes no sentiment. Rynek się zmienił i najnowsze produkcje mają być proste na tyle, aby nawet człowiek grający raz na tydzień mógł je bez problemu przejść.

 

Dochodzimy do momentu kluczowego, który będzie niczym wstrząs, rewolucja. Gry stają się masowe! Masowe są gazety, masowe jest radio, masowa jest telewizja i masowe będą (albo już są) gry. Widać to przykładowo po tym, że coraz mniej producentów chce tworzyć produkcje, które będą serią. A jeśli tworzy je to stara się wszystko zamknąć w jednej generacji konsol. Świetnym przykładem jest tutaj seria Killzone czy Gears Of War. Jestem wręcz pewien, że kontynuacji tych gier na kolejnej generacji konsol już nie zobaczymy, a wszystko przez nowych graczy (zwanych w żargonie tej subkultury „noobów” albo „casuali”, czyli graczy, którzy do tej pory nie grali w gry i bawią się w nie co jakiś czas).

 

To są właśnie masy, które kupują tytuły na jeden raz. Nie potrzebują długich i epickich historii, nie potrzebuję kontynuacji i nawiązań. Producenci gier właśnie dla nich chcą tworzyć najnowsze produkcje, gdyż jest to największa grupa klientów. Do takich pseudo-graczy najłatwiej dotrzeć, gdyż często nie liczy się dla nich grafika, fabuła i tym podobne. Ważna jest licencja, szum medialny, rekomendacja głównonurtowych pism. Najnowsza gra z Bondem w roli głównej otrzymała w wielu serwisach internetowych i pismach branżowych średnie noty, ale mimo wszystko sprzedała się bardzo dobrze. Dlaczego? Bo Bond to Bond i tyle wystarczy, a na dodatek możemy się w niego wcielić. Czego więcej chcieć od życia?

Ciekawe co przyniesie przyszłość. Według mnie będzie to przyszłość umasowienia gier. Era tytułów dla hardcorowych graczy, czyli takich, którzy potrafili dla jednego tytułu zarywać noce, kończy się bezpowrotnie. Oczywiście takie produkcje będą pojawiały się, ale ich ilość na pewno się zmniejszy. Same zaś konsole i komputery będą chciały przesiąść się z umownej grafiki 3D na fotorealizm – czyli grafikę, która imitowałaby rzeczywiste postacie i obiekty – najprościej ujmując gralibyśmy w film. Jedni twierdzą, że nigdy to nie będzie możliwe, gdyż w grach wideo nie można oddać efektu prawdziwego oświetlenia słonecznego… ale ja przypomnę tylko jedno – w latach 80. wszyscy twierdzili, że grafika 3D to mrzonka i nigdy nie zobaczymy czegoś takiego.

Oczywiście z tym, co napisałem można się zgodzić lub nie. Materiał nie ma też zamiaru nikogo obrażać. Chcę po prostu zwrócić uwagę na przemiany, które zaszły i nadal zachodzą w szybkim tempie w świecie gier. Odejście od pewnych utartych standardów to już fakt, podobnie jak zmiany postrzegania gier komputerowych czy konsolowych jako produktu dla nielicznej grupy.

I trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej.

 

Dawid Nawrocki

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*