Gran Turismo 5 recenzja gry

Czy wytrwałość wreszcie została nagrodzona? I tak, i nie.

Nie piszę tej recenzji z punktu widzenia fanatyka racing simów (którym niejako jestem, tak wiem, dziwna sprawa). Piszę ją z pozycji gracza, który czekał na tę grę przez lata, który oczekiwał najlepszego racera tej generacji, który zarazem mógł nie rozumieć idei serii Gran Turismo. Kartonowej fizyki, nietypowego tempa rozgrywki oraz samych wyścigów, ogromu świata i całego fenomenu jednej z najpopularniejszych serii w historii gier wideo.

Zacznijmy od rzeczy oczywistych – to nadal jest Gran Turismo. Pseudo-symulator jeżdżenia, ogromny racing sim, moloch gier wyścigowych. Nie ultra-dynamiczny Burnout, nie bardzo różnorodna (i nierówna) seria Need for Speed, rozrywkowy Mario Karts, skillowy WipEout czy nawet podobna, jednakże inna Forza Motorsports. To Gran Turismo, które pozbyło się części swoich wad, jednak nie zmieniło klimatu, podejścia do rozgrywki, zasad, czy samej idei – idei, z której bije wielka miłość do motoryzacji.

Gran Turismo 5 oferuje więcej niż potrzeba przeciętnemu graczowi – ponad tysiąc samochodów, ponad siedemdziesiąt tras, setki turniejów, opcji, części modyfikacji oraz kilkanaście trybów to tylko wierzchołek całej góry lodowej. Mamy w końcu jeszcze ustawienia samochodu, bardzo dobry online oraz tonę dodatków. Tradycyjnie podstawowym podziałem jest tryb Arcade oraz kampania w trybie Gran Turismo. Jednak samo opisanie każdego elementu gry zajęłoby dobre dziesięć stron. Dlatego prawda jest taka, że fani serii mogą już lecieć do sklepów. Czy powinni lecieć wszyscy fani racerów? Zależy.

Gran Turismo 5 nie szokuje oprawą tak, jak w swoim czasie robił to poprzednik. Niestety trochę zawodzi grafika – bo gra tak naprawdę prowadzi się i wygląda bardzo podobnie do… Gran Turismo 4. Brzmi to może jak bluźnierstwo, jednak to bardzo ładna, acz nie rewolucyjna graficznie gra. Nie przypadł mi do gustu również przebogaty soundtrack, który jednak można zastąpić własnymi utworami. Z innych wad – dziwią niektóre rozwiązania, jak levelowanie, czy odkrywanie niektórych opcji z czasem.

Sporą wpadką są mocno reklamowane obrażenia samochodu, których zasadniczo nie odczuwamy oraz są bardzo słabo widoczne. Nie zmieniają zasadniczo wyścigu i wydaje mi się, że zostały po prostu wprowadzone ze względu na… krytykę, która spadała na serię za brak tego elementu. Niestety gra cierpi na typowy dla serii „powolny początek”. Innymi słowami – po raz kolejny, nim gra się rozkręci na dobre to potrafi znudzić wielu graczy. Powolne zdobywanie licencji, powolne zbieranie na porządne samochody, problemy z uczuciem prędkości. Problemy sprawia również matchmaking, a raczej jako takowy jego brak. Prawdą jest jednak, że część tych rzeczy na pewno rozwiążą update’y.

laptopy poleasingowe

Było o złym, teraz o dobrym – to udany sequel. Ogromne wrażenie robi ilość różnorodnych eventów: to już nie tylko „zwykłe wyścigi” oraz off-road. To również go-karty, NASCAR, czy tor testowy z Top Gear, wreszcie niezwykłe oddanie nietypowych samochodów. Różnorodność to ogromna zaleta nowego Gran Turismo – edycja trasy, zmienne warunki pogodowe, setki turniejów, całe tony ulepszeń, GTTV, niejakie formowanie własnego teamu, kolekcjonowanie fot… Tony, tony, tony zabawy! Do tego wreszcie zdarzają się dachowania, agresywniejsze A.I. wrogów (warto dodać, że z czasem robi się coraz trudniej, a przeciwnicy zdają się uczyć), trofea czy opcjonalne mini-tryby.

 

W nowe dzieło Polyphony powinno się grać na dobrej kierownicy – pad nie oddaje w pełni sprawiedliwości bardzo dobremu systemowi jazdy. Wciąż trochę kartonowemu, jednak z lepszą fizyką niż poprzednicy – nie dajcie się jednak zwariować i nie wierzcie nigdy, że Gran Turismo (czy również Forza lub Sega GT) to hardcorowe, prawdziwe, w stu procentach doskonałe symulatory – bo to nieprawda. Te serie zawsze balansowały między prawdziwą symulacją a wymagającym arcade, w czym nie ma niczego złego. Złe jednak jest niesłuszne kreowanie ich na coś, czym nie są.

Przy czym jeździ się przyjemnie. Jako fan Crash Team Racing i serii OutRun nie powiem, że aż tak przyjemnie jak w tych grach, jednak niesamowicie przyjemnie. Zupełnie inaczej walczymy NASCARem, niż go-kartem. Zupełnie inaczej walczy się w różnych klasach samochodowych. Zupełnie inną taktykę przyjmuje się w single niż online. To gra o wielu twarzach – i tak naprawdę nie mam pewności, czy wszystkie z nich odkryłem.

amso.pl

Na wielości tych twarzy może również polec niejeden gracz – bo to racer, który nie łączy w sobie najlepszych cech Test Driver, Need For Speed, Trackmanii, Ferrari F355 Challenge, Crazy Taxi, Mario Karts, jak niektórzy chcieliby go widzieć, a inni na taki kreować. To doskonała, ciekawa gra, która idzie swoją drogą. Od intra, klimatu, trybów przez model jazdy, po cały styl gry. Bez pościgów z policją, półnagich lasek i otwartego megamiasta. Dla jasności, ma się rozumieć.

Piąta główna część serii niesamowicie wciąga. Wciąż kuleje balans gry i wciąż czuć, że część rozwiązań pochodzi rodem z czasów PSXa, jednak ta gra po prostu… uzależnia. W moim przekonaniu wśród wielu megahitów, które z czasem okazują się pustymi gierkami na raz GT5 wychodzi obronną ręką, jako gra na długie lata. Jako gra o ogromnym potencjale, wciągająca, przyciągająca do konsoli, świetnie doskonaląca formułę, jednak nie rewolucyjna. Jako gra, która za długo była w developingu, lecz dostarcza wszystkiego, co kochaliśmy dotychczas w GT. Jako gra nietypowa, acz różnorodna, dopracowana, jednak momentami lekko niespójna.

Gran Turismo 5 to genialna gra nadpsuta przez trochę naprawdę dziwnych rozwiązań. Dlatego… Nie mogę jej wystawić jednoznacznej oceny. Ta, która kwitnie pod tekstem to wypadkowa – między wieloma oczekiwaniami, z których wiele nie zostało spełnionych, tym co dostaliśmy, a jakością gry jako sequela. To gra zbyt złożona i różnorodna, żebym mógł ją sprawiedliwie ocenić. To gra nie dla każdego – jak zresztą DOWOLNA rzecz na świecie. Jednak – to gra warta swojej ceny jeżeli ją pokochasz taką jaka jest. Nie perfekcyjną, bogatą i jedyną w swoim rodzaju.

Ocena: 8/10

Andrzej ′Lu Bu′ Zieliński

Autorem materiału nie jest osoba związana z portalem StacjaKultura.pl. Nasza oficjalna recenzja pojawi się jutro. Materiła jest od StacjaKultura.pl, a my jesteśmy częścią tego portalu.

Consoleo_Pl

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*